Forum www.isenduurrpg.fora.pl Strona Główna
Autor Wiadomość
<    Bogowie Isenduur   ~   Bogowie Isenduur.
Sherigan
PostWysłany: Czw 20:37, 04 Lip 2013 
Mistrz Gry
Mistrz Gry


Dołączył: 02 Lip 2013
Posty: 104
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5


Świat, który znamy, liczy sobie niecałe piętnaście wieków… Wcześniej był światem, w którym po jednym dniu tacy jak Ty gryźliby ziemię.
Jak wiedzą wszyscy (oprócz niedoedukowanych ignorantów), nasz świat jako taki, tak samo z resztą jak i my wszyscy, powstał około dwudziestu tysięcy lat temu. Pierwotnie tworzony z dobrymi zamiarami stał się zabawką dla Kreatorów. Nikt nie wie, co gorsze; czy to, że świat był ich zabawką, czy to, że każdy z nich był pierdolonym psem ogrodnika – mimo tego, iż w szanownym nieskończonym poważaniu miał co się dzieje ze światem i istotami go zamieszkującymi, cały czas prowadził z innymi walkę o niego. Sam mam w dupie, ale inni nie mogą mieć bardziej ode mnie, rozumiesz…
Kreatorów było siedmiu. A każdy z siedmiu Kreatorów miał swojego „przydupasa”. Wiesz co, tam daleko, w tych dalekich krajach, o których wszyscy z Kontynentu tylko opowiadają, mówili o jakimś Promateuszu, co go wątroba bolała, czy jakoś tak… W każdym razie, ten ból wątroby był spowodowany tym, że skubaniec podpierdolił ogień swoim zwierzchnikom i pokazał ludziom, coby żyło się lepiej. Wiesz do czego zmierzam, prawda?
Przydupas to przydupas, posprząta, przyniesie, popodlizuje się. Ale sługa Kreatora to jednak nie jest taka ot zwykła istota. Każdy Kreator musiał włożyć w swojego pdowładnego część siebie, tak więc jaki by ten przydupas nie był i jak bardzo by nie bruździł, wykończyć się go po prostu nie opłacało. Tak więc poddany tak naprawdę był poddanym tylko do czasu, w którym zobaczył, że coś jest nie tak.
Nasz świat co kilka miesięcy rozdzierały wybuchy wulkanów, huragany i inne małe kataklizmy. Każdy z nich był oznaką toczącej się między Kreatorami walki. Ale słudzy kreatorów, patrząc na takie zjawisko prawie pięć tysięcy lat stracili w końcu cierpliwość.
Czas naszego świata liczy się od sławnego Buntu Ishry. To nie tak, że on nie miał się czego obawiać, ale prawdę Ci mówię, bądź gościowi wdzięczny, bo gdyby nie on, kto wie jak świat wyglądałby dziś.
Ishra owy był sługą, a zarazem częścią Naargotha, Kreatora nas, ludzi. Właśnie dlatego te wszystkie inne stworzenia co łażą tu z nami powinny nam się kłaniać w pas, taka ich mać…! Ale, nie o tym. Ishra zbuntował się. Wszyscy będą się pytać chyba do końca zasranego świata czemu tak długo się zbierał, ale na to odpowiedzi nie znajdziemy. Ishra dał nogę. Chwalebny Ci to bunt, prawda?
Liczą się skutki; Ishra uciekł, i zaczął buntować pozostałych. Tak właśnie przyłączyła się do niego pozostała szóstka – Mittramiel, służąca Bethlena, w którą dziś wierzą te lepsze, praworządne elfy, Regh’ar, sługa Tuula, patron naszych dzielnych rycerzy. Sekhe, lepsza cząstka Okhera, którą dziś wyznają wszyscy trudniący się… Cichszymi profesjami. Ogrim, poddany Khalema, na którym wzorują się wszyscy noszący w dłoniach coś cięższego niż zwykły kozik, Delohim, stworzony z duszy Heyvan, miotający zniszczeniem z dłoni. No i Kohorta. Oj, o Kohorcie na pewno jeszcze usłyszysz…
Jak się domyślasz, na pewien czas zapanował straszny zapierdol; mieszkańcy świata byli zdziwieni panującym latami spokojem, który był spowodowany faktem, że Kreatorzy zamiast brać się za łby pomyśleli w końcu, że coś jest nie halo, i że ktoś im podpierdolił coś bardzo ważnego. Nie pytaj co, nie rób wstydu, każda istota kontynentu wie o czym mowa. A jeśli już musisz się upewniać; młot Kohorty Starego.
Tak, Kohorta był nie byle kim, mówiłem Ci przecież. Kohorta Stary był pierwszym i największym. Stworzył sam sobie swoje idealne dzieci, które bardzo szybko wbiły mu kosę pod żebra. A potem, jak mówiłem, zrobiły sobie z jego dzieła plac zabaw. Młot Kohorty był ukryty w trzewiach ziemi, i żadne z rodzeństwa nie ważyło się go tknąć – owszem, dałby im potęgę, ale w minutę później urwałby łby. Każde z nich miało na rękach krew Kohorty Starego. Każde oprócz swoich niedocenianych sługusów…
Właśnie tak, pomyśl co było dalej. Między kreatorami zapanowała panika, bo wiedzieli już co się święci. Czekali tylko kiedy to się stanie. I oto stało się; pierwszego dnia roku 0 wstąpił na szczyty Eskenkoldu Kohorta. Gdyby było nam dane to oglądać… To było największe starcie czasów. Oj tak, zdecydowanie największe. I krótkie. Kohorta rozprawił się ze swoimi wrogami dość brutalnie, jednak zostawił ich przy życiu, po czym wprowadził na Eskenkold pozostałą szóstkę nowych Kreatorów, wysyłając pokonanych na drugi koniec znanego nam świata, a pomiędzy nami a nimi stawiając pasmo, które jest dzisiaj znane po prostu jako Czarna Grań – i każdy na dźwięk tych słów cierpnie. Za nią nadal panuje świat, który był tutaj jeszcze dwa tysiące lat temu…


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)

Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Strona 1 z 1
Forum www.isenduurrpg.fora.pl Strona Główna  ~  Bogowie Isenduur

Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu


 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach